Witam na mojej stronie internetowej!

Jeśli szukacie prawdziwych informacji na mój temat, interesuje was co nowego w Mieście Kobiet w TVN Style, chcecie wiedzieć z kim ostatnio przeprowadziłam wywiad, albo szukacie ciekawego programu szkoleń z autoprezentacji, trafiliście pod właściwy adres!

Zapraszam!

Parę słów o mnie

Jestem dziennikarką, choć niektórzy, czego szczerze nie cierpię, przedstawiają mnie słowami „aktorka i dziennikarka”. Mam za sobą coś w rodzaju „ kariery aktorskiej”, to fakt, bo zagrałam w kilku filmach i serialach. Miałam też zaszczyt, jako pół-naturszczyk pracować w teatrze z Adamem Hanuszkiewiczem. Ale to rozdział, który zamknęłam wiele lat temu. Po prostu dojrzałam, nabrałam świadomości i skierowałam swoją drogę zawodową ku radiu. Potem doszła prasa i wreszcie telewizja.

Jestem samoukiem, tak się poukładały moje losy i nie zamierzam się z tego tłumaczyć. Jest wiele dróg do szczęścia.

Dziennikarstwo dało mi zawodowe spełnienie. Bardzo ciężko pracowałam na to, co dziś potrafię. Czytałam, uczestniczyłam i nadal to robię- w szkoleniach i warsztatach w wielu miejscach na świecie. Przez kilka lat pracowałam we francuskim radiu publicznym France Culture i do dziś uważam to za mój największy sukces, bo jest to bez dwóch zdań, jedna z najlepszych rozgłośni na świecie. Długo terminowałam w zawodzie, od niedawna dopiero mam poczucie, że coś już naprawdę  potrafię, ale i tak każdy wywiad, każda rozmowa przed kamerami, czy dyktafonem jest dla mnie wciąż wielkim wyzwaniem. Zawodowo największą moją miłością jest i pozostanie radio, chociaż mam wielkie szczęście do telewizji. W czasach, gdy rządzi komercja i powierzchowność jest mi  dane i to nieprzerwanie od siedmiu lat, prowadzić w studiu długie rozmowy o życiu z niezwykle ciekawymi bohaterami. Od czasu do czasu przeprowadzam także wywiady prasowe, na tej stronie znajdziecie te, które najbardziej lubię. Moją wielką satysfakcją jest fakt, że udało mi się wyszkolić wiele młodych osób, które dziś świetnie radzą sobie na rynku, chociaż jako szefowa bywam bardzo wymagająca, czepiam się szczegółów, nie znoszę łatwizny, lania wody banału i klisz. Myślę, że te akurat cechy wyniosłam z rodzinnego domu, gdzie zawsze bezlitośnie tępiono wyżej wspomniane zjawiska. Prowadząc szkolenia dla biznesu także właśnie na tym się skupiam. W każdym jest coś oryginalnego, trzeba się tylko odważyć niezależnie myśleć i być sobą. Łatwo powiedzieć! I wcale nie tak trudno zrobić. Dla mnie ta praca prowadziła, prócz szkoleń i indywidualnych sesji z trenerami, przez kozetkę psychoanalityka i terapię grupową. Po prostu, żeby robić to, co robię zawodowo, trzeba w siebie uwierzyć, trzeba też rozwiązać te problemy, które blokują energię i parę do pracy. Są rzeczy, których nie da się dobrze robić bez entuzjazmu. Dzięki terapii nie tylko odzyskałam spokój i radość  życia, ale i stałam się chyba…lepszą dziennikarką. Nauczyłam się słuchać i słyszeć. Czytać między wierszami. Przestałam oceniać moich rozmówców, a ponad wszystko, uwolniłam się od lęku przed konfrontacją z nimi. A że lęk zawsze wymusza postawę obronną, pozbywszy się go stałam się bardziej ufna, co pomaga z kolei otwierać się moim bohaterom.Dużo piszę dla innych: teksty do studia, scenariusze programów, konferansjerki. Uwielbiam pracę na zapleczu programów, jako wydawca i chyba nieźle mi to wychodzi, bo wiem, co przeżywa człowiek będący na wizji.

Wiele lat spędziłam na emigracji we Francji i pewnie bym tam została, gdyby nie fakt, że należę do tych, co (górnolotnie to brzmi!) chorują na Polskę. Czyli na to, co Marian Hemar nazwał w piosence „ Ulica Niecała”- „ …tłum znajomy i wieczór znajomy”. Potrzeba bycia wśród swoich, a nie w anonimowym tłumie, spowodowała w końcu, że nawet moja rodzinna Warszawa stała się dla mnie zbyt duża…Dlatego mieszkam w Kościelisku, czyli można powiedzieć – w Zakopanem. Mam tu dom, a właściwie niewielki domek, który w latach 70-tych wybudowali moi rodzice, a ojciec, który był jego właścicielem, widząc jak bardzo wraz córką kochamy to miejsce, podarował mnie. Jestem mu za to niewyobrażalnie wdzięczna! Tutaj jest moje miejsce na ziemi, chociaż do pracy muszę dojeżdżać aż 500 kilometrów!

Na szczęście „ Miasto Kobiet” powstaje w sesjach co kilkanaście dni, więc jakoś mi się to udaje. W Zakopanem piszę: do gazet, książkę, a nawet w przypływach liryzmu przy kominku…wiersze. Ale spokojnie, jako córka poety mam do nich bardzo krytyczny stosunek i pewnie nigdy nie odważę się ich pokazać światu.

Jestem feministką. To dla mnie bardzo ważne. Uważam, że trzeba jeszcze bardzo wiele zdziałać na rzecz sprawiedliwego traktowania nas, kobiet w tym świecie. I nie ma to nic wspólnego z niechęcią do mężczyzn, czy fantazjami o tym, by ich zdominować. Po prostu poczynając od języka, poprzez prawo, a na traktowaniu w miejscach pracy kończąc, wciąż jest wiele niesprawiedliwości. Cieszy mnie widok spełnionych, wesołych, zadowolonych ze swojego życia kobiet. Przeraża, gdy widzę jak tkwią w roli ofiary i nie mają nadziei na szczęście, tym bardziej, że taka postawa była i moim udziałem, a wyjście z niej- trudnym i pracochłonnym zadaniem.

Jestem matką dorosłej córki Alicji, bardzo się kochamy i dobrze rozumiemy. Macierzyństwo jest najbardziej twórczym, pięknym i jednocześnie najtrudniejszym wyzwaniem z jakim się zmierzyłam w życiu.

Kocham góry i tango, chociaż to drugie niestety rzadko zdarza mi się teraz tańczyć, bo najbliższe milongi są w Krakowie. Za to wierzę, że uda mi się kiedyś wyjechać na miesiąc do Buenos i tam wytańczyć za wszystkie czasy. W góry chodzę bez przerwy, a ostatnio odkryłam ski-touring, czyli tzw. chodzenie na fokach. Od tej pory nawet nie myślę o korzystaniu z wyciągów. Bez żadnej przesady mogę powiedzieć, że te dwa zajęcia i praca dają mi poczucie sensu. A przecież o to w tym wszystkim chodzi.

Mam już 41 lat, a ciągle czuję się jakbym zaczynała od nowa jednocześnie nie mogąc uwierzyć, że tyle już przeżyłam! Czasem mi się wydaje, że mam kilkaset lat, a czasem, że 18.Byłam w gorącej wodzie kąpana i bywało, że musiałam słono płacić za swoje impulsywne decyzje. Dzięki temu teraz bardzo doceniam wszystko co mam i za wszystko jestem wdzięczna.

Moje motto życiowe to „NOW IS THE MOMENT OF POWER!”. Szamańskie! I dobrze!

Możliwość komentowania jest wyłączona.